Moralna strona problemu inseminacji

Sztuczne zapłodnienie nie jest uregulowane przepisami prawnymi. „Jest całkiem nieprawdopodobne” – mówi dr Williams – „że prawo mogłoby działać na szkodę dzieci urodzonych w małżeństwie przez prawnie poślubioną kobietę”. Kościół katolicki, którego przepisy wymagają badania spermy pobranej z pochwy kobiety dla wydania orzeczenia o bezpłodności – co znacznie utrudnia wydanie takiego orzeczenia – jest przeciwny sztucznemu zapładnianiu. Praktyka ta nie jest naturalna, a więc zasługuje na potępienie. Większość Żydów nie ma w tej sprawie zastrzeżeń, choć ortodoksyjni żądają opinii rabina. Protestanci nie są przeciwni i mimo że ich zdaniem sztuczne zapładnianie jest na pewno nienaturalne, to jednak nie można go uważać za cudzołóstwo.

Interesująca jest moralna strona problemu inseminacji. Dzisiaj nie istnieje już konieczność natychmiastowego przenoszenia nasienia z dawcy na biorcę, ponieważ można przechowywać je miesiącami w lodówce. Z Uniwersytetu w Michigan doniesiono o pomyślnym użyciu spermy ludzkiej po dwu i pół- Ietnim przechowywaniu. Czy społeczeństwa zlekceważą tę możliwość pozytywnej eugeniki, selektywnego rozmnażania się? Czy wprowadzą zasadę, że dawcy muszą należeć do rasy panów? Czy Amerykanie zgodziliby się przyjąć nasienie Jerzego Waszyngtona, gdyby było dostępne w lodówce i czy zgodziliby się uczynić pierwszego prezydenta prawdziwym ojcem kraju? Czyje nasienie należy zamrozić dla potomności? Czy należy zachowywać spermę debilów, aby – podobnie jak w powieści Huxleya „Nowy wspaniały świat” – produkować robotników do monotonnych robót, koniecznych w każdym społeczeństwie, zanim automatyzacja nie uwolni nas od tych obowiązków?

Leave a Reply