Poród – dom czy szpital

Specjaliści nie zawsze 53 na każde zawołanie rodzącej kobiety nawet w szpitalach, a tym mniej w domach, stąd też jeszcze jeden tradycyjny spór dotyczący porodu: czy dzieci mają rodzić się w domu, czy w szpitalu?

Około 75% wszystkich porodów w Anglii i Walii odbywa się w izbie porodowej – szpitala lub jakiejś mniejszej placówki. W r. 1927 cyfra ta wynosiła jeszcze 15%, a więc rewolucja nastąpiła bardzo szybko, w USA 98,7%, w Szwecji i Australii proporcja ta jest wyższa niż w Anglii. Najważniejszym argumentem na korzyść porodu w szpitalu czy klinice jest fakt, że pod ręką są liczne urządzenia i formy pomocy. Kontrargumentem jest przyzwyczajenie do domowego otoczenia i związane z nim lepsze poczucie psychiczne, które poprawiają także przyjacielskie wizyty miejscowego lekarza, u dobrze mu znanej rodziny.

Obu punktów widzenia broniono z zapałem w czasie kongresu Królewskiego Towarzystwa Zdrowia w r. 1965. Profesor położnictwa i ginekologii w Aberdeen Sir Dugald Baird stwierdził otwarcie, że poród w szpitalu jest bezpieczniejszy, a ponadto w domu powoduje zbyt wiele zamieszania. Ale według dr Andrew Smitha z Durham szpitale nie biorą w dostatecznym stopniu pod uwagę godności osobistej i uczuć pacjentek, zwłaszcza że przyszłe matki już nie należą do pokornych biedaków, a są wygadanymi kobietami, domagającymi się wszystkiego, czym wiedza dysponuje i nie zgadzają się na traktowanie ich, jak „chodzące macice czy wehikuły dla płodów”, Popierając tę wypowiedź dr P.A.S. Lowden uznał, że trzeba rozwiać mit o wyższości szpitala: 72% porodów w szpitalach odbierają położne, a tylko 4,2% konsultanci lekarze. Dyskusja ta jest nie do rozstrzygnięcia. Przedstawiciel z Cardiff opisał placówkę łączącą w sobie dobre strony obu sposobów, w której pomocy przy porodzie udzielają matkom ich domowi lekarze i skąd zaraz po urodzeniu, niektóre w ciągu półtorej godziny, a wszystkie w ciągu 18 godzin, zostają odesłane do domu.

Leave a Reply