Proporcja płci

Sytuacja w Indiach przypuszczalnie lepiej odpowiada historycznemu obrazowi przeszłości niż w dwudziestowiecznej Wielkiej Brytanii i dlatego, stosując powyższe porównanie, proporcja płci powinna być odwrócona i powinno rodzić się więcej dziewcząt. Biorąc pod uwagę ludzki sposób rozmnażania się, natura jest rozrzutna, dając każdemu mężczyźnie jedną żonę (albo jak w Indiach prawie jedną żonę), jeden mężczyzna może spłodzić wiele dzieci w czasie, kiedy jego prawdziwa żona nosi w sobie tylko jedno (robili tak władcy, jak Ramzes II, Ludwik XIV czy ów muzykalny król Syjamu). Świat zwierzęcy nie dostarcza wyjaśnienia, ale wykazuje, jak głęboko zakorzeniona jest względna słabość płci męskiej i jak ważna jest większa liczba męskich płodów. U krów przypada 134 porody martwych samców na 100 martwych samic, a 105 na 100 w porodach żywych, podobnie ma się sprawa u świń, szczurów i ptaków. U koni spotyka się więcej urodzeń martwych samców, ale więcej żywych samiczek. Ogólny obraz jest więc podobny, samce umierają wcześniej, w okresie reprodukcyjnym istnieje prawdopodobieństwo równowagi, a równocześnie małe prawdopodobieństwo, że jakaś samica pozostanie bez partnera czy to w mysiej dziurze, w stadzie krów, w wiosce indyjskiej, czy we współczesnej Wielkiej Brytanii. Samica ludzka ma w przyszłości coraz mniejsze prawdopodobieństwo pozostania bez partnera, gdyż – mówiąc słowami profesora Parkesa – zbliżamy się do światowego niedoboru kobiet nadających się do małżeństwa. Przyczyną jest przedłużenie życia mężczyzn.

Leave a Reply