Rodzina Chamberlenów

Rozwój kleszczy nie jest historią przepojoną duchem Hipokratesa, za to pełno w niej sławy i pieniędzy. Edmund Chapman pierwszy zilustrował i opisał „wyciągacze” (w r. 1733), a przed nim William Giffard (w r. 1726) jako pierwszy ich używał. Ale przed tymi dwoma żyli słynni Chamberlenowie, rodzina pionierów, których moralność nie dorównywała wynalazczości. Peter Chamberlen urodził się w r. 1560 w Paryżu, a jego rodzice, hugenoci, uciekli razem z nim do Anglii, kiedy miał 9 lat. On właśnie wynalazł kleszcze, za pomocą których można uchwycić głowę dziecka i ułatwić jej przesuwanie w czasie porodu. Razem ze swym szwagrem mającym również na imię Piotr stosowali nowy instrument, co w połączeniu z ich zręcznością pozwalało im żądać astronomicznych honorariów (płatnych zawsze z góry) za pomoc przy porodach. Podróżowali po kraju dobrze uzbrojeni, przewożąc kleszcze zamknięte w przemyślnej skrzyni. Nie zgadzali się na żadną pomoc, a do pokoju porodowego nie dopuszczali nikogo i nikomu nie wolno było przyglądać się ich pracy, nawet rodzącym zawiązywali oczy. Glasscheib pisze, że aby przejętym krewnym napędzić jeszcze więcej strachu, w czasie porodów dzwonili dzwonkami, brzęczeli łańcuchami i tłukli młotem, Mimo tych wszystkich praktyk mieli niezwykłe powodzenie.

Kiedy Piotr (ten wynalazca) zmarł bezpotomnie w r. 1626, instrument odziedziczył Piotr, szwagier i partner pierwszego, po jego zaś śmierci przeszedł na własność jedynego syna zwanego niezmiennie Piotrem. Korzystał on z kleszczy bardzo umiejętnie (między jego pacjentkami było wiele osób z rodziny królewskiej), a zyski z położnictwa osiągnęły szczyt. Piotr numer 3 zmarł w r. 1683, ale jeszcze przed jego śmiercią przedsiębiorstwo zaczęło podupadać, po części wskutek nierozsądnego mieszania się do polityki, a po części w następstwie uwieńczonej powodzeniem interwencji położnych w Parlamencie, domagających się przywrócenia im dawnych uprawnień. Z tych względów syn Piotra III, Hugh, zdecydował się na sprzedaż cennego instrumentu. (Wszycy jego poprzednicy nosili imię Piotr, a ze zmianą imienia zmieniło się szczęście.) Spróbował najpierw w Paryżu, gdzie lekarz Ludwika XIV Mau- riceau zaproponował Hughowi trudny poród, na którego przyjmowanie ten ostatni nie powinien był się zgodzić (był to pierwszy poród u 38-letniej karlicy z wąską miednicą). Po paru godzinach matka i dziecko zmarły, a oferta sprzedaży została odrzucona.

Leave a Reply