Semmelweiss cz. III

Krótko potem Semmelweiss został odesłany do kliniki wiedeńskiej, tym razem jako pacjent, a nie lekarz, gdyż schizofrenia, na którą cierpiał, wymagała już leczenia klinicznego. Nie skończył jeszcze wtedy 50 lat. W 2 tygodnie po przyjęciu do kliniki stan jego zdrowia nagle się pogorszył, a powodem tego była zakażona rana, zapewne skaleczenie podczas ostatniego badania sekcyjnego – które wykonał jeszcze w swoim szpitalu, a która spowodowała zakażenie krwi. Zmarł 13.VIIi. 1865 r. z powodu tych samych bakterii, które usiłował zwalczyć w ciągu całego swego życia.

Jest ironią losu, że zmarł młodo (miał tylko 47 lat) w okresie, który był punktem zwrotnym w walce przeciw bakteriom. Dosłownie w przeddzień jego śmierci Lister rozpoczął w Glasgow odkażanie eksperymentalne ran, a w tym samym roku paryski lekarz ,Villemin doniósł, że gruźlica jest na pewno chorobą zakaźną i udowodnił, że winny jest gruzełek. W ten sposób narodziła się bakteriologia. Ale, jak Semmelweiss dobrze wiedział z własnego doświadczenia, reakcjoniści nie dali łatwo za wygraną. W 14 lat później mimo wyizolowania strep- tokoka wywołującego gorączkę połogową Louis Pasteur nie miał łatwego życia w Akademii Paryskiej. ,,To nie jest miaz- ma” – krzyczał, „ani nic podobnego, to personel pielęgniarski i lekarski przenosi ten zarazek z kobiety zakażonej na zdrową”.

Czasy się zmieniły, chociaż wielu nie chciało tego uznać. Semmelweiss mógłby tak łatwo tego dożyć i zobaczyć na własne oczy. Miałby 67 lat, gdy Lister pisał: „Bez Semmelweissa nie mógłbym osiągnąć niczego. Temu wielkiemu synowi Węgier chirurgia najwięcej zawdzięcza”.

Leave a Reply