Śmiertelność matek – dalszy opis

Jak wiele innych chorób zakaźnych była ona rzadka w czasach, kiedy ludzie żyli w mniejszych skupiskach. Równocześnie ze wzrostem życia miejskiego zwiększyła się częstość występowania tej choroby, a osiągnęła najwyższe liczby po stworzeniu wielkich szpitali położniczych w XVIII i XIX wieku. Mówiąc przenośnie, bakterie przeskakiwały z łatwością z jednej ofiary na drugą, z jednej zakażonej kobiety na drugą, którą czekał taki sam los, podczas gdy studenci, położne i lekarze przechodzili w czasie wizyty od jednego łóżka do drugiego. Liczby wykazujące śmiertelność matek były przerażające. Zdarzało się, że jakiś szpital miał przez pewien czas szczęście, a potem śmiertelność wzrastała do 1 lub więcej zgonów na 4 położnice. Wobec tak niepewnych szans nie ma się co dziwić, że matki dziękowały w kościele za pomyślny poród,

Chyba najbardziej desperacką opowieścią w historii badań nad bezpieczeństwem porodu i gorączką połogową jest historia życia i śmierci Ignacego Filipa Semmelweissa. Od początku do końca zawiera ona wszystkie składniki melodramatu, walkę z władzami, upadek, pełną goryczy postawę bohatera i rehabilitację pośmiertną. Zasadniczym wkładem dr Semmei- weissa do położnictwa było naleganie na utrzymanie czystości, na mycie rąk. Sprzeciwiał się bezpośredniemu przechodzeniu studentów z sali sekcyjnej do sali porodowej, był przekonany, że w jakiś sposób przenosili oni chorobę ze zmarłej kobiety, którą badali albo sekowali, na żywe kobiety, którymi się następnie zajmowali i które tak często były martwe w kilka dni później. Polecił ustawić miednicę z wodą, strategicznie, pomiędzy salami i zalecał mycie rąk, ale studenci nie chcieli nawet słyszeć o jego pomysłach, ani o jego mydle i wodzie. Cóż on sobie myśli, mówili, przecież to jest wbrew wolności akademickiej. Semmelweiss, który nigdy nie był taktownym człowiekiem, z tych samych powodów nazwał ich mordercami. Następnego dnia został zwolniony.

Leave a Reply